PARTNERZY PORTALU

partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl
partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl
partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl

REKLAMA

Jakie mogą być konsekwencje obłożenia hipermarketów podatkiem obrotowym?

  • Autor: PAP
  • 20 lip 2015 07:35

Mało prawdopodobne jest, że klienci stracą na obłożeniu hipermarketów podatkiem obrotowym - mówi PAP szefowa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego Elżbieta Mączyńska. Propozycję taką zgłasza PiS. Według PwC straciłyby na tym sieci handlowe, a w konsekwencji także sami klienci.

REKLAMA

Ostatnio firma doradcza PwC przedstawiła raport, sporządzony na zlecenie Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji (POHiD), w którym przekonuje, że wielkie sieci handlowe utraciłyby większość zysków, gdyby w Polsce wprowadzono regulacje handlu detalicznego podobne do obowiązujących na Węgrzech. A największe koszty wprowadzenia "regulacji węgierskich" - zdaniem autorów raportu - ponieśliby klienci. POHiD wyraziła jednocześnie zaniepokojenie deklaracjami podjęcia podobnych działań wobec sieci handlowych w Polsce, padającymi ze strony PiS.

Pomysł opodatkowania hipermarketów przedstawiła wiceszefowa PiS, kandydatka tej partii na premiera Beata Szydło. Jak deklarowała, w Polsce, wzorem Węgier, należy wprowadzić podatek od sklepów wielkopowierzchniowych. Według niej opodatkowanie sklepów wielkopowierzchniowych podatkiem obrotowym miałoby dać rocznie budżetowi państwa 3 mld złotych. Członek rady programowej PiS, Konrad Raczkowski zasugerował, że ewentualny podatek obejmowałby duże sieci detaliczne dowolnej branży, których całkowite obroty w danym roku przekraczałyby 1 mld zł. Podlegałyby one progresywnemu opodatkowaniu zależnemu od wielkości obrotu od 0,5 proc. do 2 proc.

Zdaniem prof. Mączyńskiej Raport PwC jest jednostronny. Oceniła, że zabrakło w nim m.in. informacji, czy i w jakim stopniu po zmianach na Węgrzech rzeczywiście wzrosły ceny w hipermarketach. "Jeśli nawet tak by było, to taki dyktat cenowy nie mógłby się utrzymać zbyt długo w sytuacji, gdy w wielu krajach Europy (i nie tylko) występują symptomy +gospodarki nadmiaru+, co oznacza, że popyt na towary i usługi nie nadąża za ich podażą, za coraz bogatszą ofertą rynkową. Stąd zażarta walka przedsiębiorstw o rynki i towarzysząca temu agresywna reklama. W takiej sytuacji pojawia się raczej tendencja do deflacji, czyli spadku cen, a nie ich wzrostu. Doświadcza tego także Polska. Można zakładać, że walka o klientów i rynki będzie się zaostrzać, także w związku z sygnalizowanym przez wielu znanych ekonomistów rosnącym ryzykiem sekularnej, czyli długotrwałej stagnacji w niektórych krajach, m.in. w USA" - wyjaśniła.

  • drwal 2015-07-20 08:07:49
    Bardzo dobra opinia ze strony Pani Profesor. Istotnie, należy zachować spokój - nie dajmy sobie wcisnąć "kitu" czy innego "bajeru" od sieci handlowych, czy banków itp. "wielkich graczy", którzy Polskę traktują ,jak "dojną krowę". Wiadomo, że wizja końca epoki dojenia naszej Ojczyzny niczym kolonii napawa wielkie korporacje złością i strachem (nawiasem mówiąc, wielu niezależnych ekonomistów, także akademickich, dobitnie wykazało w swoich analizach/publikacjach, że zrobiono z naszego kraju neokolonię dla bogatego Zachodu). Zatem lobby będzie straszyć opinię publiczną wizją "konieczności" przerzucenia kosztów na klientów - tym intensywniej, im bliżej daty wyborów.

    -A prawda jest taka, że "zacisną zęby" i będą płacić to, co PAŃSTWO POLSKIE IM KAŻE.
    Po pierwsze, nie strzelą focha i nie "zwiną majdanu" (czyt. biznesu), bo jakby wytłumaczyli potem swoim "drogim akcjonariuszom/udziałowcom", że zrezygnowali z rynku jednego z największych krajów UE? Toż to zarząd/dyrekcja (jednym słowem: management) "dostałby po łapach" (czyt.: premie w dół).
    Po drugie, ekonomia jest trochę jak natura: nie znosi próżni; jeśli jeden gracz "zwolni" miejsce na danym rynku (zwłaszcza rynku relatywnie dużego kraju regionu, jak Polska w Europie Śrdk-Wsch.), to jego miejsce zajmie inny gracz - albo któryś z głównych konkurentów, albo lokalne firmy-konkurenci.
    Po trzecie, żaden z wielkich graczy nie zaryzykuje podnoszenia cen ze względu na to, że mowa o rynku ,na którym działa wielu równie dużych konkurentów i jest to na dodatek rynek nasycony (zatem, można głównie "rosnąć" odbierając klientów konkurentom- wyższe ceny dałyby co najwyżej odwrotny skutek).

    -Podsumowując, biznes to biznes- nie ma miejsca na sentymenty a liczy się chłodna kalkulacja korzyści i strat, zatem Polska - jako państwo - też musi kierować się taką kalkulacją. Rozdział w historii pt. "3 RP neokolonia" czas zamknąć.

PARTNERZY SERWISU partner portalu propertynews.pl Partner serwisu - Galeria WISŁA Partner serwisu - OUTLET CENTER

REKLAMA

Newsletter


Najważniejsze informacje portalu propertynews.pl prosto na Twój e-mail

Propertynews.pl: dołącz do nas na Google+

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

REKLAMA
REKLAMA