PARTNERZY PORTALU

partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl

REKLAMA

Ogień i woda - poznaj historię sukcesu spółki Rank Progress

  • Autor: Propertynews.pl, Małgorzata Burzec-Lewandowska, Robert Posytek
  • 14 cze 2012 23:54

Ogień i woda - poznaj historię sukcesu spółki Rank Progress

Kiedy w kryzysie większość deweloperów centrów handlowych odkładała swoje projekty na półkę, spółka Rank Progress rozwijała skrzydła. Na przekór rynkowej koniunkturze budowała, wynajmowała oraz znajdowała kupców na kolejne obiekty. I z sukcesem zadebiutowała na giełdzie.

REKLAMA

Zapowiadany w latach 2006-2007 marsz deweloperów ku mniejszym miastom Polski jeżył włos na głowach rynkowych analityków. Na fali boomu w niektórych miastach liczących 150-200 tys. mieszkańców spółki planowały budowę 2 - 3 dużych galerii handlowych. Większość tych projektów ściągnął na ziemię kryzys. Ale nie te opracowane przez legnickiego dewelopera - Rank Progress.

Zdaniem Patrycji Dzikowskiej z firmy Jones Lang LaSalle, konkurencyjna przewaga Rank Progressu wynika ze znajomości rynkowych realiów w średnich i mniejszych miastach Polski. - Spółka precyzyjnie wybiera ośrodki, w których nie musi rywalizować z innymi deweloperami o najemców i klientów. Buduje dominujące obiekty w regionie. Trafnie ocenia skalę tego, co w danej lokalizacji można zrealizować i dostosowuje wizję do możliwości zakupowych społeczności - mówi Dzikowska.

Pierwszy milion


Eksperci rynku i partnerzy handlowi Rank Progressu podkreślają, że dzisiejszy dorobek spółki to zasługa determinacji i konsekwencji jej założycieli i większościowych udziałowców - Jana Mroczki, prezesa zarządu i Andrzeja Bartnickiego, przewodniczącego Rady Nadzorczej.

Jan Mroczka zaczął zbierać finansowe doświadczenia już w szkole średniej. Pierwszych lekcji biznesu udzielał mu dziadek - Mroczka angażował się w rodzinną firmę ogrodniczą. Wnuk przejął po nim interes. Przez jakiś czas działał jako przedsiębiorca-ogrodnik. Pozwoliło mu to zdobyć doświadczenie i kapitał, a następnie rozwinąć pomysły na nowe biznesy. A było ich - jak mówi - co niemiara.

Jak wielu Polaków na początku lat 90., w pędzie ku przedsiębiorczości, szukał pieniędzy prowadząc rożne firmy. Pierwsze prawdziwe pieniądze przyniósł mu zakład betoniarski. Niedługo potem, wspierając się kredytem bankowym, zaczął budowę domu w rodzinnym mieście. Zaledwie rok później wprowadził się do niego i - po kilku modernizacjach - mieszka w nim do dziś.

Żeby firma Rank Progress mogła rozdawać karty w branży deweloperskiej, Jan Mroczka musiał się najpierw spotkać ze swoim dzisiejszym wspólnikiem - Andrzejem Bartnickim. - W 1987 roku poznał nas mój teść. Od razu postanowiliśmy, że zrobimy wspólny biznes - opowiada Jan Mroczka.

Od pomysłu do realizacji nie minęło wiele czasu. Bartnicki postawił na winiarstwo. Wspólnicy pojechali po naukę za wschodnią granicę, na Krym. Tamtejsi specjaliści pomogli im zainstalować linię technologiczną, a moszcz winogronowy dostarczali partnerzy z Chile, RPA i Portugalii.
Sztandarowym produktem firmy Barimex były lekkie wina musujące, za które zdobywała złote medale na targach winnych i która... pomogła Mroczce i Bartnickiemu zarobić pierwszy milion.

- Tak szybko jak zarobiliśmy ten milion, tak szybko go straciliśmy. Otoczenie konkurencyjne i wyjątkowo trudna sytuacja rynkowa spowodowały, że musieliśmy zamknąć firmę razem ze wszystkim oddziałami. Nie pozostawiliśmy po sobie złotówki długu, ale też zostaliśmy z niczym... - wspomina Jan Mroczka.

Przeciwieństwa się przyciągają

Mroczka lubi brać życie za rogi. W biznesie działa szybko. Irytują go i nudzą przeciągające się negocjacje. Uważa, że jeśli pierwsze spotkanie z partnerem nie przyniesie konkretnych rozstrzygnięć, współpraca nie ma przyszłości. Jest spontaniczny i żywiołowy. Mówi, że jest jak ogień, który czasem należy jednak lekko przygasić.

Bartnicki to oaza spokoju i opanowania. Kieruje nim chłodna analiza. Stroni od publicznych wystąpień, prasy i wywiadów.

Przeciwieństwa się przyciągają? Na pewno tak. I to nierzadko zgrany duet w biznesie. W branży mówi się, że kilkunastoletni, biznesowy mariaż Mroczki z Bartnickim dobrze funkcjonuje. Są świetnym tandemem, który się uzupełnia.

- Andrzej odpowiada za część budowlaną projektów, ich komercjalizację oraz nadzór nad pracownikami. Ja spotykam się kontrahentami, najemcami, inwestorami, mediami - przyznaje Mroczka. Ale równocześnie podkreśla, że wszystkie decyzje biznesowe podejmują zawsze razem.

Obaj ciężką pracują. Jan Mroczka większość czasu spędza w podróży i hotelach. - Trudno powiedzieć, ile godzin poświęcam pracy. Bardzo rzadko kończę pracę o 18 czy 19, ale nie czuję się zmęczony. Biznes to moje życie i - oprócz rodziny - źródło wielkiej satysfakcji - podkreśla.
Mroczka jest bardzo rodzinny. Czasem w podroży towarzyszy mu żona. Po kilku spotkaniach z prezesem Rank Progressu da się zauważyć, że nawet jeśli nie ma jej obok męża, czuwa, czy wszystko u niego w porządku.

Do ludzi trzeba mieć szczęście

Życie nie lubi próżni. Jan Mroczka i Andrzej Bartnicki niedługo po zamknięciu działalności winiarskiej ruszyli z biznesem deweloperskim. Doświadczenia z prowadzenia wspomnianej firmy betoniarskiej przydały się. W 1997 roku przedsiębiorcy założyli spółkę Rank Progress, dla której przełomowym momentem była pierwsza umowa handlowa z siecią Tesco, podpisana w 2000 roku.

- To była dla nas prawdziwa szkoła biznesu i pierwsze tak skomplikowane zlecenie - wspomina Jan Mroczka. - Współpraca z tak dużym partnerem była obarczona wielkim ryzykiem dla jednej i drugiej strony - dodaje.

Umowa dotyczyła budowy obiektu handlowego w Jeleniej Górze, na terenie należącym do Rank Progressu. Mroczka podkreśla, że nigdy nie zapomni ówczesnego szefa rozwoju w sieci Tesco - Ruperta Morgana, który dostrzegł we współpracy z Rank Progressem dużą szansę na rentowny biznes i podszedł do umowy niestandardowo.

- Za realizację zlecenia wynegocjowaliśmy równowartość miliona marek. Rupert postawił jednak warunek - wynagrodzenie mieliśmy otrzymać dopiero po uzyskaniu pozwolenia na użytkowanie obiektu. Oczywiście zgodziliśmy się - opowiada.

Po stronie Rank Progressu leżały procedury administracyjne i skup nieruchomości, nierzadko w drodze przetargu. Tesco miało za zdanie wybór wykonawcy, opłacanie prawników czy architektów. Sukces, jaki przyniosła współpraca z Tesco, otworzyła spółce drogę do kolejnych umów z brytyjską firmą oraz - w późniejszym czasie - z innymi sieciami. - W branży zdobyliśmy szacunek i uznanie. Nierzadko nasi partnerzy wskazywali nam wymarzoną działkę pod biznes, a naszym zadaniem było zrobienie wszystkiego, by inwestycja doszła do skutku - wyjaśnia Jan Mroczka.

Inwestować, inwestować, inwestować

Nie byłoby dzisiejszej siły i pozycji Rank Progressu, gdyby nie to, że wszystkie zarobione na kontraktach z sieciami pieniądze, nie były lokowane w kolejnych nieruchomościach. Przedsiębiorcy nie czekali na rozwój wypadków z założonymi rękami, nie zachłysnęli się też drugim, zarobionym milionem. Inwestowali.

- Naszą strategią nie było zbieranie pieniędzy. Szukaliśmy okazji. Jak się trafiła, wykorzystywaliśmy ją. Takimi perełkami były najczęściej dobrze położone grunty rolne. Kupowaliśmy je, by następnie przeprowadzić skomplikowaną procedurę ich przekształcania i podnieść ich wartość - opowiada Mroczka.

Za zarobione na umowach z Tesco pieniądze kupili m.in. nieruchomość w Legnicy, gdzie po latach zrealizowali Galerię Piastów. - Droga do tej inwestycji była długa. Pierwszą nieruchomość pod to centrum kupiliśmy w 1992 roku, potem po kawałku skupowaliśmy kolejne działki aż do ostatniego elementu tej układanki - opowiada Mroczka.

W między czasie do partnerów, z którymi współpracował Rank Progress, dołączali kolejni: Castorama, Carrefour, Grupa Metro, Leroy Merlin. - Sieci same się do nas zgłaszały. Słyszały o naszych realizacjach. Lista projektów wydłużała się - wspomina Mroczka.

Rank Progress gromadził coraz więcej kapitału, kupował kolejne nieruchomości i... budował swoją pierwszą galerię handlową - Galerię Piastów. Pierwszy etap inwestycji o powierzchni 9,6 tys. mkw. został oddany do użytku w listopadzie 2006 roku. W ten sposób pojawiła się druga noga biznesu - nie tylko pośrednictwo i krótkoterminowe realizacje dla zewnętrznych firm, ale też budowa własnych galerii handlowych.

Powodzenie Galerii Piastów spowodowało, że na gruntach kupionych z myślą o szybkich inwestycjach dla sieci handlowych, spółka postanowiła budować kolejne centra handlowe. Dotychczasowych partnerów zaprosiła zaś do współpracy w roli najemców.

Lata 2007-2008 przyniosły kolejny przełom w działalności Rank Progressu. Głównym wehikułem biznesowym, który napędzał interesy, było budowanie własnych galerii handlowych oraz zarządzanie tymi obiektami.

W latach 2001-2012 legnicki deweloper zbudował 24 wielkopowierzchniowe centra handlowe o łącznej powierzchni blisko 300 tys. mkw. oraz siedem własnych galerii zajmujących ponad 153 tys. mkw.

- Początkowo zakładaliśmy, że wszystkie centra będą w naszym portfelu. Jednak sytuacja na rynku szybko zweryfikowała te plany. Zrozumieliśmy, że część projektów trzeba sprzedać, by pozyskać środki na realizację jeszcze większej liczby przedsięwzięć - przyznaje Jan Mroczka.

Na uśpionym rynku inwestycyjnym Rank Progress uwiódł swoimi projektami amerykański fundusz Blackstone. Sprzedaż centrów w Kłodzku, Zamościu, Kaliszu to jedne z największych transakcji na rynku galerii handlowych w ostatnich latach. Ich wartość sięgnęła 580 mln zł.

Sposobem na zdobycie kapitału miał być także debiut giełdowy. Zaplanowany na 2008 rok, w końcu nie doszedł jednak do skutku. Kolejna przymiarka do giełdy, w lipcu 2010 roku, udała się. Rank Progres był pierwszym deweloperem, który zdecydował się na ten krok po dwóch latach posuchy na GPW.

Mimo obecnej sytuacji na GPW, założyciele Rank Progressu nie żałują decyzji o upublicznieniu spółki. - Mówiąc szczerze, szukaliśmy tańszego finansowania - przyznaje Jan Mroczka. - Kredyt bankowy był w tamtym czasie zbyt drogi dla naszej firmy. Debiut na giełdzie i przeprowadzenie emisji obligacji, umocniły naszą pozycję negocjacyjną. Staliśmy się rzetelnym partnerem dla praktycznie wszystkich instytucji finansowych. Co więcej, wypracowaliśmy pokaźne zyski, którymi podzieliliśmy się z akcjonariuszami - wspomina Jan Mroczka.

Co to jest kryzys?

Właściciele Rank Progressu przyznają, że najtrudniejszym momentem na rynku deweloperskim, w czasie działalności ich spółki, był kryzys, który rozpoczął się w latach 2007/2008. Winą za część kłopotów w branży obarczają media i instytucje finansowe.

Strefa premium - propertynews.pl

DALSZA CZĘŚĆ ARTYKUŁU JEST DOSTĘPNA DLA SUBSKRYBENTÓW STREFY PREMIUM PORTALU PROPERTYNEWS.PL

lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie

PARTNER SERWISU Partner serwisu - Arrowhead Partner serwisu - ECE Partner serwisu - EPP Partner serwisu - Polska Rada Centrów Handlowych Partner serwisu - Galeria WISŁA

PRIME PROPERTY PRIZE 2017

Do końca głosowania zostało


REKLAMA

Newsletter


Najważniejsze informacje portalu propertynews.pl prosto na Twój e-mail

Propertynews.pl: dołącz do nas na Google+

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

REKLAMA
REKLAMA