EEC: To trudne czasy w biznesie. Ale najważniejszy jest zdrowy rozsądek



Propertynews.pl - 19-05-2017, 10:40


Niepewność polityczna i gospodarcza sprawiają, że inwestorzy znacznie ostrożniej podchodzą do inwestycji. Paneliści sesji "Warunki inwestowania – debata przedsiębiorców" w czasie Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach udzielili wielu wskazówek, jak działać w tych trudnych czasach.

- Inwestowanie i inwestycje to słowa, które podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego odmieniane są przez wszystkie przypadki – rozpoczął dyskusję moderator, Tomasz Misiak, prezydent rady nadzorczej, Work Service, przedsiębiorca, inwestor.

Głównym problemem dla realizacji inwestycji przez prywatne firmy jest ciągła niepewność polityczna w wielu krajach Europy. - Sytuacja we Francji nie jest jeszcze ustabilizowana. Mamy wybory do parlamentu, które mają potężne znaczenie – mówił Gérard Bourland, dyrektor generalny, Grupa Veolia w Polsce.

Jak zaznaczył Bourland, głównym problemem wynikającym z niepewności jest konieczność podejmowania trudnych decyzji. - To, o czym zadecydujemy dziś, wpłynie na nasze operacje za kilka lat. Nie wiemy jednak, co wtedy będzie się działo – zaznaczył.

Na szczęście sprawne firmy potrafią sobie z tym poradzić. - W Veolii opracowaliśmy techniczne fundamenty, na których musi opierać się każda inwestycja. Jeśli są zdrowe, projekt będzie efektywny, ewentualne ryzyko jest niskie. Jeśli projekt na papierze wydaje się świetny, ale nie mamy gwarancji stabilności fundamentów, po prostu nie inwestujemy – dodał.

- Najlepszą metodą na trudne czasy jest skupienie się na fundamentach w działalności, w której się inwestuje - potwierdził Maciej Dyjas, Co-Managing Partner & Co-CEO, Griffin Real Estate.

Jak dodał, przez ostatnie lata firmie Griffin udało się zbudować dużą grupę nieruchomościową. - Wierzymy w polski rynek nieruchomości komercyjnych i mieszkaniowych. Kupowaliśmy firmy, które miały możliwość polepszenia działalności. Dlatego kupiliśmy Smyka. Wierzymy, że ma on jeszcze duży potencjał do wzrostu - dodał.

Według Dyjasa ważnym jest, by mieć horyzont inwestycyjny, który umożliwi wyjście z inwestycji w dowolnym momencie. - Drugim zabezpieczeniem jest solidne sfinansowanie. Kiedy wyceny aktywów spadają, nie powinniśmy mieć problemów z bieżącą działalnością - dodał.

Jak mówił, widzi obawy u inwestorów, którzy działają w naszym regionie. Jednakże perspektywy naszej części Europy są co najmniej dobre. - Jak ma się dobre przedsiębiorstwo, które można sprzedać zarówno za 4, jak i za 7 lat, wtedy można inwestować. Oczywiście, ryzyko polityczne w naszej części Europy nie pomaga - dodał.

Stworzenie fundamentów pod inwestycję wymaga poznania własnej firmy. - Jeśli nie zinwentaryzujemy własnych zasobów, nie zbadamy "stanu zdrowia", to utkniemy w połowie drogi. Tak jak przy wchodzeniu na wysoką górę – mówił Krzysztof Burnos, prezes, Krajowa Rada Biegłych Rewidentów.

Zdaniem Burnosa, przed każdą inwestycją należy poznać fakty, a nie opierać się na wyobrażeniach.

Inwestycje w trudnych czasach

Jak zaznaczył Michał Kędzia, partner, Enterprise Investors, fundusz już od wielu lat inwestuje w różne projekty w całym regionie Europy Centralnej. - Czy kiedyś było łatwiej? Zarabiam pieniądze po to, by inwestować zarówno w trudnych, jak i łatwych czasach. Wiele lat temu Enterprise było jedynym podmiotem. Dziś każdy, kto chce sprzedać spółkę, ma więcej możliwości. Konkurencja działa, ale ostatnio otworzyło się dużo ciekawych branż z firmami potrzebującymi kapitału na przejęcia czy ekspansję zagraniczną – mówił.

Enterprise przy poszukiwaniu okazji zamierza koncentrować się na potencjale do wzrostów. - To łatwiejsze do odnalezienia w spółce o kapitale 50 mln złotych, a nie 500 mln złotych. Każdy przypadek rozpatrujemy oddzielnie – zadeklarował.

Deutsche Bank z kolei stara się finansować nowe projekty, ale dużą uwagę zwraca na zdolność kredytową przedsiębiorców.

- Patrząc przez pryzmat małych i średnich przedsiębiorstw, widzę moment, w którym z jednej strony mamy do czynienia z dość dobrą koniunkturą i sporą presją konkurencyjną, która wymaga od przedsiębiorcy reakcji. To silna, dodatkowa motywacja - powiedział Leszek Niemycki, wiceprezes zarządu, Deutsche Bank Polska.

- Z drugiej strony w ostatnich miesiącach zmieniło się otoczenie ekonomiczne, jak interpretacja podatkowa przy inwestycjach w budowę biur. Pojawiło się pytanie, kto jest podwykonawcą, a kto wykonawcą z punktu widzenia ustawy VAT-owskiej. Konia z rzędem temu, kto wyda kilkadziesiąt milionów i jest pewny, że wystawił fakturę wykonawcy i nie będzie się obawiał, że za parę lat minister nie zapuka do drzwi, że było inaczej - podsumował Niemycki.

- Ważna jest analiza ryzyka – mówił Tomasz Modzelewski, prezes zarządu, Paged. - Jeśli zwiększamy ryzyko, chcemy szybszego zwrotu z inwestycji – dodał.

Branża meblowa na tym tle jest specyficzna. - Są obszary, jak meble gięte, w których technologia nie zmieniła się od 150 lat. Mamy urządzenia działające od 100 lat, oczywiście modernizowane, ale które wciąż świetnie spełniają swoje funkcje. W innych zakresach firmy idą w kierunku ulepszania procesów technologicznych – dodał.

Inwestować warto zawsze

Krzysztof Zakrzewski, radca prawny, partner zarządzający, szef Praktyki Prawa Spółek, Fuzji i Przejęć, Kancelaria DZP stwierdził, że inwestować warto zawsze. - Zazwyczaj mówiąc o akwizycjach myślimy o kupujących. Równie ważni są sprzedający. Oni z kolei zastanawiają się, czy warto dezinwestować z danego aktywa. Ich założenia muszą spotkać się z oczekiwaniami kupującego – mówił.

Gérard Bourland podkreśla, że firma jest w Polsce od 25 lat. Nie zawsze było łatwo. Największy postęp, jeśli chodzi o podejście do inwestorów, widać po władzach samorządowych. - Mimo zmian podczas wyborów w urzędach pozostają profesjonaliści, z którymi możemy rozmawiać. Dla nas kluczowa jest kooperacja w długiej perspektywie. Dlatego stabilność w tym zakresie sprawia, że z Poznaniem czy Łodzią wciąż pracujemy po 15 latach od rozpoczęcia inwestycji – tłumaczył.

Chęć do dalszych inwestycji wyrazili m.in. Maciej Dyjas i Michał Kędzia. - Jesteśmy w trakcie poszerzania portfela inwestorów. Zależy nam na dużych, polskich i międzynarodowych firmach – mówił Dyjas. - Nie inwestujemy w firmy poniżej 20 mln euro. Przeglądamy średnio 100 propozycji. W 20 przypadkach dochodzi do poważnych rozmów. Finalizujemy średnio 3 – dodał Kędzia. Jak zaznaczył, wielkie nadzieje wiąże się z pojawieniem polskich instytucji działających na rynku private equity.

Krzysztof Burnos mówiąc o idealnych inwestycjach zwrócił uwagę na rolę doradców. - Każdy wędrowca, który wybiera się w góry, musi, oprócz ekwipunku i świadomości o własnym stanie zdrowia, mieć "telefon do przyjaciela". To samo dotyczy inwestycji – mówił.

Z jego doświadczeń wynika, że często dochodzi do sytuacji, w których firmy bardzo dobrze startują, ale po krótkim okresie funkcjonowania muszą zniknąć. - Wystarczy często nie zadbać o odpowiednie zaplecze. Główną przyczyną jest brak nadzoru nad realizowaną inwestycją. Jest to szczególnie ważne, jeśli właściciel jest jednocześnie zarządcą – tłumaczy.

Cienka linia

- Nie ma takiego biznesu, gdzie nie ma dużych problemów. Przydarzają się wszystkim. Ich wspólną cechą nie jest zły pomysł, ale niewłaściwe zarządzanie. Kontrola i pilnowanie często decydują o sukcesie lub porażce, szczególnie jeśli inwestycja była finansowana zewnętrznymi środkami – tłumaczył Leszek Niemycki.

Zdanie przedstawiciela Deutsche Banku potwierdził moderator dyskusji. - Najważniejsze, to umieć się przyznać do błędu. Każdy ma lepsze i gorsze inwestycje – powiedział.

- Każde działanie jest obarczone błędem – dodał Tomasz Modzelewski, prezes zarządu, Paged. - Dlatego lepiej jest robić te inwestycje, z których zawsze można się wycofać. Jeśli wydaliśmy na coś kilkadziesiąt milionów złotych, wyjście jest bardzo trudne, wręcz niemożliwe – zaznaczył.

Modzelewski podał przykład zamknięcia jednego ze starszych zakładów. - Musieliśmy się wycofać, bowiem był to stary, nieopłacalny zakład produkcyjny. Podjęliśmy szybką, męską decyzję. Jeśli nie podejmie się ich dziś, to jutro mogą kosztować dwa razy więcej – dodał.

- Prawnik nie zawsze ma dobre wiadomości – odpowiedział Krzysztof Zakrzewski. Zdaniem prawnika inwestorzy bardzo często przychodzą po pomoc, kiedy jest już za późno. - Koszty obsługi prawnej dla wielu firm znajdują się na pierwszej pozycji przy cięciach budżetowych. To błąd, bo sprawna obsługa prawnika pozwala na uniknięcie wielu problemów – dodał.

Przykładem może być branża budowlana. - Praktycznie każdy projekt kończy się tu w sądzie. Tak być nie musi. Jeśli współpracujemy z prawnikiem na całym etapie projektu, to możemy być przygotowani na ewentualne ataki wykonawców po jego zakończeniu. Dzięki temu unikami wieloletnich starć – komentował.

Zdaniem Macieja Dyjasa najważniejszy jest zdrowy rozsądek. - Ten, który inwestuje, jest odpowiedzialny za własne decyzje. Doradcy są po to, by zwrócić na coś uwagę, ale nikt nie oczekuje tego, by doradca zaprezentował całą strategię inwestycyjną – podsumował dyskusję.