Deficyt rąk do pracy coraz bardziej odczuwalny. Co zmienią nowe przepisy



PropertyNews.pl - 14-11-2017, 11:51


Rąk do pracy w Polsce wciąż jest za mało, a Polaków w wieku produkcyjnym będzie tylko mniej. Coraz częściej pracodawcy zatrudniają Ukraińców - znajdziemy ich w prawie co drugiej dużej firmie. Ale nawet dla nich umowa o pracę i atrakcyjne wynagrodzenie to już za mało. Normą staje się mieszkanie służbowe i... podkupowanie pracowników konkurencji. Tymczasem 1 stycznia wchodzą w życie nowe przepisy, które nie niosą rewolucji zatrudnieniowej.

Stopa bezrobocia w Polsce jest najniższa od ćwierćwiecza. To dobra wiadomość dla poszukujących pracy, ale gorsza dla pracodawców. Deficyt wykwalifikowanych kandydatów coraz bardziej odczuwany jest m.in. w handlu, budownictwie, hotelarstwie i logistyce. Tymczasem polskie społeczeństwo starzeje się – w wieku mobilnym jest teraz około 14,5 mln Polaków, zgodnie z prognozami w 2050 r. liczba ta zmniejszy się o 4,5 mln osób. By utrzymać dzisiejsze proporcje pomiędzy Polakami w wieku poprodukcyjnym i mobilnym, potrzeba 10,6 mln osób.

Mocny filar załogi

Dużym wsparciem personalnym wielu firm są pracownicy z Ukrainy. Z badania firmy Personnel Service „Barometr Imigracji Zarobkowej” wynika, że znajdziemy ich w prawie co drugiej dużej firmie, co piątej średniej oraz co dziesiątej małej. Pracownicy zza wschodniej granicy nierzadko odgrywają kluczową rolę w firmach. To oni stanowią znaczącą część m.in. załogi centrum logistycznego LPP zlokalizowanego w Pruszczu Gdańskim - obecnie pracuje tam około 400 osób.

- Biorąc pod uwagę ostatnie lata, zatrudnienie obywateli Ukrainy w strukturach naszej firmy wzrasta - mówi  Paweł Serowik, dyrektor HR LPP. - Nasza struktura pomimo polskich korzeni, otwiera się i coraz częściej zatrudnia pracowników różnych narodowości - w różnych działach i na różnych szczeblach dodaje.

Podkupowanie brakujących rąk

W całym 2017 roku może zostać wydanych nawet 2 mln oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy obywatelom Ukrainy. Mimo dużego napływu siły roboczej jest jej wciąż za mało. Na budowach powszechne staje się podkupowanie pracowników, a firmy padają, bo nie mają rąk do pracy.  

- Konkurencja o pracownika jest powszechnym zjawiskiem. Liczy się nie tylko wynagrodzenie i umowa o pracę. W firmie oprócz umowy o pracę będziemy proponować pracownikom z Ukrainy mieszkania, których budowę rozpoczynamy - zdradza prezes firmy Arche Waldemar Grochowski. Arche buduje mieszkania i hotele, a obywatele Ukrainy stanowią kilkanaście procent pracowników budowlanych inwestycji firmy.

- Wynagrodzenia dla pracowników ze Wschodu rosną, nie różnią się od tych oferowanych Polakom, ale to za mało – dodaje Waldemar Grochowski. My sobie poradzimy – jesteśmy dużą firmą, ale przedsiębiorstwa naszych podwykonawców rozpadają się z powodu braku pracowników. Firmy meblarskie nie przyjmują zamówień, bo nie ma komu ich wykonać – zdradza.

Doraźna pomoc

W restauracjach Kuchnia za ścianą 60 procent załogi stanowią panie z Ukrainy. Zjawisko napływu imigrantów jest w ogólnym ujęciu oceniane jako korzystne. Eksperci zauważają jednak, że stanowi ono tylko pomoc doraźną.

- Trudno zatrzymać negatywne tendencje demograficzne w naszym kraju. Potrzebujemy przynajmniej 4,5 mln osób w wieku produkcyjnym, a wszyscy Ukraińcy deklarujący w badaniach opinii chęć wyjazdu do Polski to 4 mln osób – mówi Piotr Arak, menedżer w Zespole Analiz Ekonomicznych Deloitte.

Krzysztof Inglot z Personnel Service podkreśla, że pracownicy z Ukrainy już teraz stanowią ogromne wsparcie dla polskich pracodawców, ale w związku z tym, że uproszczona procedura ich zatrudniania pozwala im pracować tylko przez sześć miesięcy w ciągu roku, stanowią oni raczej doraźne, a nie trwałe rozwiązanie problemów kadrowych. - Żeby to się zmieniało należałoby tak dostosować przepisy, aby Ukraińcy mogli zostawać u nas na 2-3 lata. Wtedy pracodawcy odczują prawdziwą zmianę - mówi Krzysztof Inglot, prezes zarządu Personnel Service.

Zmiany... do zmiany

Pierwszego styczna zmienią się przepisy dotyczące pracy cudzoziemców w Polsce. W życie wejdzie nowelizacja ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy. Wprowadza ona zmiany w zatrudnianiu cudzoziemców w branżach rolnictwa, ogrodnictwa i turystyki.

- Przepisy nie zmienią znacząco sytuacji na rynku pracy – mówi ekspert firmy doradczej Deloitte Piotr Arak. – Nowe regulacje mają swoje plusy i minusy. Z jednej strony dla tych trzech sektorów rolnego, ogrodniczego i turystycznego wydłuża się okres, na który pracownicy mogą przyjechać z 6 do 8 miesięcy, z drugiej strony nakłada się na pracodawcę dodatkowe obowiązki. Pracodawca będzie musiał zrobić test rynku pracy i uzyskać dodatkowe zezwolenia oraz uiścić dodatkowe opłaty. W innych częściach gospodarki pozostają tzw. oświadczenia, co oznacza, że na 6 miesięcy nadal możemy do innych sektorów pozyskiwać pracowników na dotychczasowych zasadach, choć będziemy musieli ich rejestrować w momencie, gdy przyjadą do Polski.

- To kolejne utrudnienie – komentuje Waldemar Grochowski, prezes firmy Arche. - Powinniśmy otworzyć granice jak najszerzej, umożliwiać tym ludziom w szybkim czasie wyrabiać obywatelstwa by mogli całymi rodzinami przyjeżdżać do naszego kraju. Potrzebni nam są ludzie do pracy a Ukraińcy to bardzo zaangażowani pracownicy. Chcielibyśmy żeby oni pracowali u nas dłużej, żeby mogli awansować, jeździć na szkolenia.

Nowe przepisy zwiększają też wysokość kar za nielegalne zatrudnianie cudzoziemców do nawet 30 tysięcy złotych.

W poszukiwaniu rąk do pracy

- Deficyt wykwalifikowanych kandydatów jest coraz bardziej dokuczliwy. Wiele firm przyciąga pracowników ze Wschodu i jest to rozwiązanie niezbędne do wypełnienia bieżących potrzeb rekrutacyjnych. Jednak długoterminowo należy rozważyć również inne kierunki migracji – uważa Rafał Żukowski, ekspert w obszarze nieruchomości.

Coraz więcej firm rozważa pozyskiwanie na szerszą skalę pracowników z innych krajów z poza Unii Europejskiej. Możliwość pracy na podstawie uproszczonej procedury mają poza Ukraińcami, obywatele Armenii, Białorusi, Gruzji, Mołdawii i Rosji. Z danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wynika, że tylko w pierwszym półroczu 2017 roku liczba oświadczeń o zamiarze powierzenia pracy Białorusinom potroiła się w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku.

Z badania „Barometr imigracji zarobkowej” firmy Personnel Service wynika, że w tym momencie obywateli Białorusi zatrudnia 4 proc. przedsiębiorstw, a w dużych firmach 8 proc. Analizy jednoznacznie potwierdzają, że zwiększone zainteresowanie pracownikami z tego kraju, w najbliższym czasie będzie nadal rosło. Udział obywateli innych narodowości takich jak mołdawska, gruzińska czy armeńska jest marginalny i wynosi mniej niż 0,2 proc.