PARTNERZY PORTALU

partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl
partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl
partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl

REKLAMA

PTE o branży hotelarskiej w czasie Euro 2012: Chciwy dwa razy traci

  • Autor: Newseria
  • 29 cze 2012 07:47

Oczekiwania co do wpływu Euro 2012 na polską gospodarkę były bardzo duże. Inwestowano na potęgę w drogi, kolej i obiekty sportowe. Na zwiększone zyski liczyli usługodawcy: hotelarze, restauratorzy i taksówkarze. Już dziś wiadomo, że wymierne efekty mogą być słabsze niż początkowo sądzono. - Są jednak efekty, których nie da się przeliczyć, a które mają ogromne znaczenie dla gospodarki - podkreśla prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. - Problem tylko, jak to wykorzystać po Euro.

REKLAMA

Nowe drogi, autostrady, zmodernizowane trasy kolejowe i odnowione dworce. Od kilku lat na takie inwestycje infrastrukturalne Polska przeznaczała wiele miliardów złotych. I chociaż nakłady da się policzyć, to wymierne skutki trudno szacować.

- Tego typu inwestycje trzeba rozpatrywać nie tylko pod kątem bezpośrednich materialnych nakładów i bezpośrednich efektów, czyli np. wpływów za bilety, ale przede wszystkim pod kątem tych niepoliczalnych - uważa prof. Elżbieta Mączyńska. - Efekty zewnętrzne, czyli lepszy wizerunek Polski, to, że będzie więcej turystów do Polski przyjeżdżało, to, że Polska zostanie pokazana w rozmachu inwestycyjnym - to są efekty, których nie da się przeliczyć dokładnie, a które mają ogromne znaczenie dla gospodarki.

Zdaniem ekonomistki, inwestycje te wpływają na polską gospodarkę już od jakiegoś czasu, dając miejsca pracy i poprawiając stan infrastruktury. Paradoksalnie, pewne opóźnienia w realizacji niektórych projektów spowodują, że jeszcze po zakończeniu Euro 2012 będziemy odczuwać bezpośrednie skutki tej imprezy.

- Fakt, że nie zdążyliśmy ze wszystkimi inwestycjami związanymi z Euro oznacza, że jeszcze ciągle będzie ten rok owocował miejscami pracy, a takie inwestycje infrastrukturalne mają efekt mnożnikowy, bo angażują inne gałęzie gospodarki - mówi prof. Mączyńska.

Jak wyjaśnia, w ten sposób powstaje system naczyń połączonych: większe zatrudnienie, to również wyższe domowe budżety, a co za tym idzie większa konsumpcja, która daje szansę producentom na zwiększenie sprzedaży.

Euro 2012 dawało również szansę na zarobek usługodawcom w miastach-gospodarzach rozgrywek piłkarskich. Taksówkarze, restauratorzy, sklepikarze i hotelarze liczyli na zdecydowany wzrost obrotów i zysków. Wstępne szacunki wskazują jednak, że niektóre oczekiwania były na wyrost. Zdaniem prezes PTE, to również wina samych zainteresowanych, którzy w nadziei na zyski windowali ceny o kilkadziesiąt, a nawet o kilkaset procent.

- Chciwy dwa razy traci - ocenia prof. Mączyńska. - Jeżeli niektóre hotele pozwoliły sobie na ogromny skok cen, tylko z powodu Euro, to z Berlina opłacało się bardziej tanimi liniami przylecieć i natychmiast po meczu wylecieć, niż zamówić sobie hotel i zostać na noc w Polsce. Oczywiście gospodarka i branża hotelarska na tym traci.

  • 1
  • 2

PARTNERZY SERWISU Partner serwisu - Best Western Hotels & Resorts Partner serwisu - Chopin Airport Partner serwisu - Orbis Partner serwisu - Christie + Co

REKLAMA

Newsletter


Najważniejsze informacje portalu propertynews.pl prosto na Twój e-mail

Propertynews.pl: dołącz do nas na Google+

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

REKLAMA
REKLAMA