PARTNERZY PORTALU

partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl
partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl
partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl

REKLAMA

Sytuacja polityczna i wojna w Syrii odbijają się na turystyce

  • Autor: PAP
  • 16 cze 2013 19:50

Położony nad M. Śródziemnym i graniczący z Syrią oraz Izraelem Liban jeszcze kilka lat temu uważany był za Paryż Bl. Wschodu. Każdy turysta mógł znaleźć tu coś atrakcyjnego dla siebie: plaże i góry, ruiny starożytnych miast, a Bejrucie setki galerii, barów, restauracji.

REKLAMA

Według danych ministerstwa turystyki po wojnie domowej w latach 1975-1990, która odbiła się katastrofalnie na gospodarce Libanu, turyści stopniowo zaczęli odzyskiwać zaufanie do tego kraju. Niezrażeni turbulencjami politycznymi, choćby takimi jak "cedrowa rewolucja" po zabójstwie premiera Rafika Haririego w 2005 r., czy konflikt zbrojny w 2006 r. pomiędzy Hezbollahem, najsilniejszą polityczno-militarną organizacją w Libanie, a Izraelem, turyści z całego świata licznie przyjeżdżali do Libanu.

W 2010 r. całkowita liczba odwiedzających przekroczyła dwa miliony - najwięcej z krajów arabskich, w tym z Jordanii, Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu czy Iraku. Na drugim miejscu uplasowała się Europa: w 2010 r. Liban odwiedziło ponad pół miliona Europejczyków, w tym prawie 5 tysięcy obywateli z Polski.

Tocząca się od dwóch lat wojna domowa w Syrii i jej destabilizujący wpływ na sytuację polityczną w Libanie zmieniły jednak ten pozytywny trend. Ataki rakietowe na przygraniczne miasta, walki w Trypolisie, jak również zaangażowanie militarne w Syrii - z jednej strony Hezbollah popierający reżim Baszara el-Asada, a z drugiej bojówki sunnickie wspierające rewolucjonistów - odstraszają turystów.

W 2012 r. ministerstwo turystyki odnotowało spadek o ponad 30 proc. - w porównaniu do 2010 r. - liczby osób odwiedzających Liban w celach turystycznych. Nie ma jeszcze dostępnych statystyk z roku 2013, jednak łatwo zauważyć, że główne ośrodki turystyczne Libanu świecą pustkami.

W ubiegłym tygodniu przedstawiciele biznesu ostrzegli rządzących, że jeśli nie zaprzestaną waśni politycznych doprowadzą do ucieczki z kraju kapitału zagranicznego i inwestorów. Przewodniczący libańskiej Izby Gospodarczej Mohammad Chucair powiedział na forum ekonomicznym w Bejrucie, że jeśli sytuacja nie zmieni się Libanowi grozi całkowita recesja i stagnacja.

Josi Abed, właściciel kultowej restauracji "Pepe" w mieście Byblos na wybrzeżu Morza Śródziemnego, potwierdza w rozmowie z PAP, że najbardziej brakuje turystów z krajów arabskich. "Europejczycy mają bardziej ograniczone budżety, ale wciąż przyjeżdżają, natomiast kraje Zatoki Perskiej bojkotują Liban z powodów politycznych"- wyjaśnia.

Dziadek Josiego Abeda niezwykle zasłużył się dla rozwoju turystyki w regionie oraz popularyzacji samego Byblos. "Był bogatym ekscentrykiem i już czterdzieści lat temu organizował imprezy taneczne w bikini na plażach Libanu, walki kogutów, wyścigi żółwi. Byblos odwiedzali na jego zaproszenie prezydenci państw i gwiazdy filmowe, takie jak Brigitte Bardot czy Marlon Brandon" - mówi z dumą.

  • 1
  • 2

PARTNERZY SERWISU Partner serwisu - Best Western Hotels & Resorts Partner serwisu - Chopin Airport Partner serwisu - Orbis Partner serwisu - Christie + Co

REKLAMA

Newsletter


Najważniejsze informacje portalu propertynews.pl prosto na Twój e-mail

Propertynews.pl: dołącz do nas na Google+

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

REKLAMA
REKLAMA