PARTNERZY PORTALU

partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl

REKLAMA

Inny obraz handlu

  • Autor: Propertynews.pl
  • 27 maj 2011 14:35

Inny obrazek handlu mam w miejscowości, w której jest moja klinika. Mimo 30 lat istnienia sanatorium trzyma się dobrze. Wprowadzony, dzięki pieniądzom unijnym elektroniczny system zarządzania - każdy pacjent ma elektroniczny „zegarek" z chipem, którym otwiera drzwi do pokoju loguje się na zabiegach i w stołówce - umożliwia sprawne planowanie zabiegów i „śledzenie" pobytu pacjenta.

REKLAMA

 Obłożenie przekracza 90 procent o każdej porze roku. Kuracjusze przyjeżdżają nawet z Norwegii i Niemiec. Poziom usług światowy, na miejscu lekarze, terapeuci i dietetycy, baseny i porządna baza noclegowa. Trochę obiektów o mniej kompleksowych usługach jest w tym leniwym, niewielkim miasteczku jeszcze kilka. Biorąc pod uwagę naturalne źródła solankowe i bazę sanatoryjną, powinno tu być polskie Baden Baden czy inne Karlove Vary, ale tak nie jest. Dlaczego?

Problemy z kręgosłupem mają dziś już coraz młodsi - taki trend, zatem sanatorium i do tego porządnie wyposażone i zarządzane - to chyba dobry biznes na przyszłość.. Pod warunkiem, że nie współpracuje z NFZ...

W centrum tablice informują, że pozyskano pieniądze unijne na prace organizujące przestrzeń publiczną. Odremontowane zostaną fontanny, woliera, ale początku prac nie widać. W samym centrum stoją nadpalone resztki klimatycznego budynku - mur pruski i koronkowe żeliwne wykończenia. Kiedyś tu była restauracja i chyba pensjonat. Od trzech lat budowa zablokowana przez konserwatora zabytków. Jest w mieście jeszcze parę historycznych budynków, w końcu uzdrowisko istnieje od 150 lat, ale na żaden nie jest konserwowany i powoli niszczeją, zapadając się w sobie.

Kierując się zawodowym zboczeniem spoglądam na handel: sklep dyskontowy, razi krzykliwą żółcią na tle stłumionych pasteli, dwa supermarkety drogeryjne dają powiew nowoczesnego handlu. W kamieniczkach lub na straganach królują tanie książki, tandetne pamiątki jak w Zakopanem, obok porcelany i naturalnych kosmetyków. Gastronomia kusi golonką, schabowymi, plackami ziemniaczanymi i goframi. Jednak wszystko przebija „sklep wielobranżowy". Na wystawie obok pięknych kryształowych pater i karafek wykończonych srebrem, obrazy w stylu „jeleń na rykowisku", w tle niegustownie ubrane manekiny i półki z artykułami drogeryjnymi. Sklepy zamykają się o 17.00. Jedna z aptek odzwierciedla kawał historii Polski - ma 200 lat, właściciel został zamordowany w obozie, wdowa utraciła aptekę w 1950 roku w wyniku nacjonalizacji, gdzieś w latach 60. ubiegłego wieku czas się tu zatrzymał. Nieremontowana, panuje w niej lekki rozgardiasz, a na półkach - imponująca wystawa lokalnych wyrobów ceramicznych - dziś już unikat, bo fabryka nie istnieje od 20 lat.

Kilka obserwacji, która pokazują jak wielka jest przepaść między światem wielkiej polityki i kreatywnej ekonomii, a rzeczywistością Polski B. Widzę dużo niewykorzystanych możliwości, ale też brak tego „kapitału społecznego", który pozwala solidarnie organizować się do wspólnych pozytywnych działań, współpracować, wymieniać się wiedzą, dobrymi praktykami, bez podejrzliwości, tak zwyczajnie - po ludzku.

Podobał się artykuł? Podziel się!

PRIME PROPERTY PRIZE 2017

Do końca głosowania zostało


REKLAMA

Newsletter


Najważniejsze informacje portalu propertynews.pl prosto na Twój e-mail

Propertynews.pl: dołącz do nas na Google+

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

REKLAMA
REKLAMA