PARTNERZY PORTALU

partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl
partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl
partner portalu propertynews.pl partner portalu propertynews.pl

REKLAMA

Rady nadzorcze pod lupą

  • Autor: Propertynews.pl
  • 07 lis 2016 17:33

Rady nadzorcze pod lupą Fot. Fotolia

Pięciu mężczyzn w wieku około 50 lat, czterech z polskim, jeden z zagranicznym paszportem – to statystyczny obraz rady nadzorczej polskiej spółki publicznej. Deloitte przeprowadziło badanie na podstawie informacji udostępnianych na stronach korporacyjnych 235 spółek publicznych, wśród których znalazły się podmioty notowane w największych indeksach giełdowych oraz instytucje finansowe nadzorowane przez Komisję Nadzoru Finansowego.

REKLAMA

Jak wynika z badania Deloitte, rada nadzorcza spółki notowanej na warszawskiej giełdzie liczy najczęściej pięciu członków. Tak jest w 41 proc. firm notowanych w najważniejszych indeksach. Pięć osób to także minimalna liczebność rady spółki publicznej według Kodeksu Spółek Handlowych. Wyraźnie liczniejsze są jedynie rady spółek WIG20. Zasiada w nich najczęściej dziewięciu członków, choć zdarzają się i takie, w których składzie jest dziesięć lub więcej osób.

- Fakt, że rady w spółkach nie są zbyt liczne, nie musi być wadą. Nie da się powiedzieć jednoznacznie, jak liczna powinna być idealna rada nadzorcza. Jej wielkość nie musi przekładać się bezpośrednio na jakość działania, bowiem kluczowa i tak jest jej kompozycja oraz odpowiedni dobór kompetencji członków. Nie może w niej na przykład zabraknąć osób z doświadczeniem w rewizji finansowej. Nie oznacza to jednak, że w radzie powinni zasiadać wyłącznie audytorzy. Dobrze, aby rada miała możliwość spojrzenia na sprawy spółki z różnych perspektyw – mówi Wiesław Thor, doradca zarządu Deloitte oraz członek rady nadzorczej mBank S.A.

- Najbardziej liczne rady nadzorcze są w bankach. Aż w jednej trzeciej z nich (32 proc.) rada liczy dziewięć lub więcej osób. „Warto pamiętać, że w wypadku największych spółek działających w mocno regulowanych branżach, pięcioosobowa rada nadzorcza nie byłaby zwyczajnie w stanie zająć się wszystkimi obszarami, które powinny być objęte bieżącym nadzorem. Stąd zwykle w bankach funkcjonują liczniejsze rady, w skład których wchodzą eksperci od oceny ryzyka czy doświadczeni ekonomiści – dodaje Wiesław Thor.

Badanie pokazało, że spółki starają się wywiązywać z zapisanego w kodeksach dobrych praktyk wymogu niezależności przynajmniej części składu rady nadzorczej. Chodzi o zapis stwierdzający, że wśród członków rad nadzorczych powinny znaleźć się również osoby niepozostające w jakichkolwiek relacjach z akcjonariuszami, spółką lub jej pracownikami, co mogłyby być dla nich potencjalnym źródłem konfliktu interesu. Z analizy Deloitte wynika, że zazwyczaj kryterium to spełnia jedna trzecia składu rady i pod tym względem średnia jest podobna niezależnie od tego, czy głównym akcjonariuszem jest międzynarodowa grupa kapitałowa, skarb państwa czy też inwestor indywidualny. W dalszym ciągu 30 proc. przebadanych spółek giełdowych nie stosuje się jednak do zasady, aby niezależny był przewodniczący komitetu audytu rady nadzorczej.

  • 1
  • 2


REKLAMA

Newsletter


Najważniejsze informacje portalu propertynews.pl prosto na Twój e-mail

Propertynews.pl: dołącz do nas na Google+

RSS - wiadomości na czytnikach i w aplikacjach mobilnych

REKLAMA
REKLAMA