• Online wymusił na sklepach stacjonarnych obniżki cen niektórych produktów, a to dalej wywołało presję na czynsze w obiektach handlowych, choć nie tylko z tego powodu.
  • Galerie handlowe, które będą chciały utrzymać się na rynku, będą musiały przejść upgrade.
  • Online będzie istniał obok offline’u. Ludzie lubią stacjonarne zakupy. Oba kanały sprzedaży może pogodzić umiejętnie wprowadzona, zarówno po stronie najemców, jak i centrów, strategia omnichannelowa. Poza tym wielką moc ma funkcja click&collect.

Czy eksplozja online'u zmobilizowała offline do odświeżenia, unowocześnienia lub nawet zmiany oferty? 

Michał Małecki, Head of Leasing CREAM Property Advisors: Dostrzegam takie ruchy. Trzeba pamiętać, że kanał internetowy pokazał, jak ważna dla klientów jest wygoda zakupów, ale też kryterium ceny. Na początku online’owego szału zdarzało się, że ten sam produkt miał różne ceny: jedną dla sklepu internetowego, drugą dla stacjonarnego. Szybko się okazało, że to błędna polityka, bo obroty spadały. Okazało się, że cena musi być dopasowana do aktualnego otoczenia rynkowego, bo klient jest sprytny – ma rozeznanie, porównuje ceny. Online wymusił więc na sklepach stacjonarnych obniżki cen niektórych produktów, a to dalej wywołało presję na czynsze w obiektach handlowych, choć nie tylko z tego powodu. Dyskonty bardzo zgrabnie wpisały się w ten trend i dzisiaj mamy do czynienia z ich wysypem nie tylko w Polsce, ale w ogóle na świecie. 

Skutki pandemii na rynku handlowym - jak zmienić je w realną wartość?

W dodatku nie zamierzają uruchamiać sklepów internetowych. 

Bo się zazwyczaj nie opłaca. To jest handel tani i szybki. Sklepy są blisko klienta, więc może on często robić w nich szybkie, impulsywne zakupy. Dyskonty powstają jak grzyby po deszczu, bo trafiają z ofertą i ceną idealnie w potrzeby klientów. Ostatnio coraz częściej pojawiają się w retail parkach. 

Kiedyś w takim tempie powstawały w Polsce galerie handlowe. Dziś już chyba nie powstanie żadna, prawda? 

Rzeczywiście handel się przeformatował. Jeszcze kilkanaście lat temu galeria handlowa kojarzyła się z czymś lepszym, nowym doznaniem zakupowym, a w wielu przypadkach również z prestiżem. Inwestorzy budowali je nawet w niewielkich miastach. Dzisiaj to retail parki oplatają mapę Polski. One świetnie zdały egzamin w pandemii – nie mają części wspólnych i trafiają z ofertą w najpopularniejsze potrzeby i są wygodne . 

O przesyceniu rynku handlowego mówiliśmy już przed pandemią. Lockdowny tylko pogłębiły ten trend. To zapewne oznacza, że część tych obiektów nie przetrwa. Co z nimi będzie? 

Spodziewam się, że spotka to kilka-kilkanaście procent obiektów handlowych. Najprawdopodobniej zmienią one funkcję być może z zachowaniem części handlowej w jakimś mniejszym niż do tej pory zakresie.  Galerie, które będą chciały utrzymać się na rynku, będą musiały przejść jakiś upgrade - i na to dziś się przygotowujemy. Wygrają te obiekty, które najszybciej dostosują się do zmian. Być może w wybranych miejscach pojawią się również ulice handlowe. 

Czynsze w galeriach handlowych na legislacyjnym zakręcie

Wciąż mamy pandemię, ale rodzą się nowe marki – Half Price, Modivo. CCC ogłosiło też reaktywację marek: Simple, Americanos i Badura. W dodatku internetowi gracze otwierają stacjonarne sklepy – to już nie tylko e-obuwie, ale ostatnio np. Gomez. Czy to nie jest dowód na to, że handel stacjonarny ze strachu przed skutkami popularności online’u zdecydował się na szukanie nowych ścieżek rozwoju? 

Jak najbardziej. Bezdyskusyjną kwestią jest to, że online będzie istniał obok offline’u. Ludzie lubią stacjonarne zakupy. I ciągle istnieje spora grupa klientów, która wybiera zakupy tylko w centrach handlowych. Oba kanały sprzedaży może pogodzić umiejętnie wprowadzona, zarówno po stronie najemców, jak i centrów, strategia omnichannelowa. Poza tym wielką moc ma funkcja click & collect – łącząca handel stacjonarny i internetowy. Znam przypadek sieci ze sprzętem elektronicznym, która zamknęła sklep stacjonarny. Efektem był wysoki spadek sprzedaży online w tym rejonie. Klienci po prostu wybierają opcję płatności z osobistym odbiorem, ponieważ chcą obejrzeć produkt przed końcem transakcji. 

Czy po bolesnych doświadczeniach czterech lockdownów zmienia się struktura najemców w waszych obiektach? 

Rzeczywiście obserwujemy, że mniejsze sieci redukują liczbę sklepów w danym mieście. Jest to element ewolucji rynku. Początkowo przy ograniczonej dostępności powierzchni handlowej, operacja handlowa wyglądała zupełnie inaczej, z biegiem lat najsilniejsze koncepty powiększają swoje sklepy, mniejsze sieci zostawiają tylko rentowne lokalizacje. To sprawia, że udział małych  sklepów w ramach dostępnego GLA jest dzisiaj mniejszy niż 10 lat temu. 

Jak zmienia się dzisiaj marketing galerii handlowej? 

Dzisiaj trzeba postawić na marketing omnichannelowy – chcemy sprawić, aby zakupy były łatwiejsze i wygodniejsze. W naszych obiektach uruchomiliśmy aplikację mobilną, która posiada m.in. wspomnianą opcję click & collect.  Stopniowo zainteresowanie tym udogodnieniem wzrasta, ale wymaga to dalszej pracy ze strony zarządzających centrami i najemców. 

Cyfrowy świat jest wymagający, ale wcale nie taki wszędobylski. Nie wszystkie marki uruchamiają sklepy internetowe, np. Primark. 

Tak, to zaskakujące. Podobnie jak fakt, że plan ekspansji marki w Polsce zakłada tylko duże miasta. Tymczasem jest to brand idealny do szybkiego zapełnienia całego rynku polskiego. 

Jak odradza się rozrywka galeryjna? Wiemy, że pojawia się w tym sektorze nowy gracz – salony gamingowe. To taki omnichannelowy najemca. Co z pozostałymi? 

Kina ładnie ruszyły. Klienci są spragnieni normalności. Badania pokazują, że ludzie – mimo zagrożenia – nie chcą kolejnego lockdownu. Nasze nawyki zakupowo–lifestyle’owe w mojej ocenie niewiele się zmieniły. Galerie nadal będą więc przyciągać swoją ofertą rozrywkową. Przykładowo obecnie (sezon wiosenno-letni)  obserwujemy duże zainteresowanie  gastronomią „to go”. Na parkingach galeryjnych roi się o różnych konceptów z lodami, przekąskami czy kebabami. Trochę za wcześnie na snucie prognoz na temat tego jak zmieni się rozrywka w długofalowej perspektywie. CREAM ma pomysł na nową ofertę związaną ze spędzaniem wolnego czasu. Jest nią timesharing, czyli powierzchnia dzielona między różne funkcje przyszłych najemców. Chcemy jeszcze bardziej związać klienta z naszymi centrami.

Timesharing. Rewolucyjny pomysł CREAM na pobudzenie footfallu

A czy teraz należy się spodziewać w galeriach handlowych np. większej ilości pop-upów, konceptów tymczasowych, które wprowadzą element zaskoczenia do sztywnego układu najemców? 

Coraz więcej najemców sieciowych widzi w tej formie najmu swoją szansę, ale zważywszy na konstrukcję rynku powierzchni handlowych od strony finansowej oraz tymczasowość takiego rozwiązania nie sądzę, żeby był to długoterminowy kierunek. Takie umowy są podpisywane na czas nieokreślony, więc w każdej chwili mogą być rozwiązane. Jednak to jest nisza służąca do zagospodarowania pustostanów jako rozwiązanie przejściowe. Warto przypomnieć, że galerie handlowe mocno ucierpiały przez pandemię, więc muszą sobie jakoś radzić. Te w dużych miastach straciły najwięcej, w mniejszych – mniej. Małe i średnie miasta są aktualnie na celowniku wielu nowych marek. Głównie dzięki energicznej ekspansji dyskontów i retail parków, ale nie tylko. Dwa miesiące temu podpisaliśmy umowę z Half Price na 980 mkw. w Galerii Świdnickiej. Otwarcie planowane jest jesienią. 

Czy z tego potencjału do szybkiego wzrostu w mniejszych miastach skorzysta drogeryjny gigant dm Drogerie Markt, który ogłosił wejście na polski rynek? 

Tak, to dobra informacja. Jest to lider niemieckiego rynku, ma bardzo mocną pozycję w Europie. Jeszcze nie uruchomili pierwszego sklepu, ale już budują struktury. Zadebiutują we Wrocławiu i okolicach. Liczę, że dm Drogerie Markt  wprowadzą parę nowości na rodzimy rynek. Jest to koncept większy od drogerii które znamy dzisiaj, z szerszą ofertą produktów. Jest to szansa dla projektów handlowych, które do tej pory nie mogły wynająć powierzchni pod drogerie, być może odblokuje to kilka nowych lokalizacji. Dotychczasowi najemcy z tej kategorii mają rozbudowaną sieć, i chociażby to sprawia, że nie są zainteresowani wejściem do kolejnego projektu. Nowy gracz to dla rynku dobra informacja, bo zawsze lepiej, gdy o klienta walczy więcej marek. Po prostu konkurencja mobilizuje.

Atrakcyjne lokale w galeriach handlowych i centrach miast - zobacz oferty na PropertyStock.pl