Na Podlasiu jest pięć przejść kolejowych, ale tylko trzy są używane. Wszystkie zarazem dysponują możliwością przejazdu granicy przez pociągi zarówno z użyciem torów o szerokim rozstawie szyn, jak i węższym.

- W tych odprawach dominuje przejście kolejowe w Małaszewiczach, które oprócz pociągów kontenerowych na Nowym Jedwabnym Szlaku obsługuje też pociągi z importowanym węglem oraz duży ruch tranzytowy różnych ładunków i surowców do Czech i Węgier – mówił Bogdan Rogaski, dyrektor Izby Przemysłowo – Handlowej w Białymstoku podczas debaty „Suchy port na euroazjatyckim szlaku transportowym“ Wschodniego Kongresu Gospodarczego. – Jego potencjał się wyczerpuje, a tymczasem dwa przejścia nie pracują, które mogłyby być naturalną alternatywą dla rosnących międzynarodowych przewozów kolejowych.

Innego zdania był Krzysztof Iwaniuk, wójt Terespola. Według niego, Małaszewicze mają do pięciu razy większe możliwości przepustowości pociągów, niż wykorzystuje się obecnie, ale wymaga to inwestycji, które leżą w gestii m.in. PKP PLK i spółek z grupy PKP Cargo.

- Wielką rezerwą na granicy jest usprawnienie odpraw, zarówno dzięki zastosowaniu rozwiązań technicznych, jak i koordynacji pracy różnych służb, w miejsce obecnych ich przepychanek, kto jest ważniejszy – mówił wójt.

Zdaniem Patrycji Pendrakowskiej, prezes Instytutu Boyma, o faktycznym wykorzystaniu potencjalnych możliwości decyduje szereg czynników, poza dogodnym położeniem.

- Wiele towarów z Chin dociera do Duisburga w Niemczech, bo tam jest wielki hub multimodalny, gdzie łączą się drogi, koleje i transport śródlądowy - mówiła Pendrakowska. - Ważne jest też zarówno zaufanie zlecających transport do otoczenia dla biznesu i sprawności procedur celnych, jak i możliwości zapewnienia ładunków w transporcie powrotnym.

Magazyny, obiekty logistyczne, budynki produkcyjno-magazynowe oraz tereny inwestycyjne - zobacz oferty na PropertyStock.pl