Jedną z przyczyn pamiętnego kryzysu w realizacji inwestycji infrastrukturalnych w Polsce był brak dialogu administracji z branżą - i to nie tylko z wykonawcami umów, ale i producentami czy dostawcami materiałów budowlanych. Sporo się od tego czasu zmieniło - ocenia minister infrastruktury Andrzej Adamczyk – i wskazuje dlaczego.

Można się spodziewać, że w przyszłości - czyli w następnej perspektywie budżetowej – Polska otrzyma z Unii Europejskiej o wiele mniej pieniędzy, w tym na inwestycje infrastrukturalne. Rząd uspokaja, że katastrofy nie będzie. Czy aby nie w myśl zasady ‘ducha nie gaście’?   

- Jestem optymistą – i to nie dlatego, że reprezentuję rząd, który twierdzi, że kryzys nam nie grozi, ale dlatego, że moje przekonanie wynoszę z rozmów w Komisji Europejskiej i z moimi kolegami z innych unijnych państw - ministrami transportu odpowiedzialnymi za duże inwestycje infrastrukturalne – deklaruje minister Andrzej Adamczyk. I ma nadzieję, że w przyszłości infrastrukturalne przedsięwzięcia będą realizowane co najmniej z takim rozmachem, jak do tej pory.

Zaznacza przy tym, że między innymi dlatego niezmiernie ważne jest, by do nowych zadań dostosować Prawo zamówień publicznych - uczynić je tak elastycznym, by eliminować, uśmierzać rysujące się w procesie inwestycyjnym zagrożenia. Jesteśmy tu na dobrej drodze - uważa.

Więcej na WNP.pl