• Przemyskie centrum logistyczne i pomocy humanitarnej szuka wsparcia firm transportowych, mających we flotach autokary, busy i kierowców. Ich zaangażowanie usprawni relokację uchodźców. Poszukiwane są też placówki i organizacje, które mogą przejąć potrzebujących. 
  • Humanitarny hub w Przemyślu szuka też wolontariuszy do segregowania darów. Są ich tony. Sprawna koordynacja wszystkich działań na miejscu i pilne przygotowywanie transportów do Ukrainy, ratuje dziś życie wszystkim walczącym o wolność.
  • Kazar wysłał do Ukrainy 750 par butów dla ukraińskich wojsk obrony terytorialnej. Tę akcję w większości sfinansowała grupa przyjaciół prezesa Artura Kazienko. Firma jest jednak w stanie zorganizować znacznie większą ilość w cenie fabrycznej. Szuka partnerów, którzy dołączą do tego zamówienia.

Jest pan jednym z założycieli przemyskiego centrum logistycznego i pomocy humanitarnej, które powstaje w dawnym markecie Tesco. Jak długo ma funkcjonować ten ośrodek? 

Artur Kazienko, prezes firmy Kazar: Właściciel obiektu, czyli niemiecka firma Saller, oddał nam budynek do dyspozycji, zapewniając jednocześnie oświetlenie, ochronę, sprzątanie i ogrzewanie. Jeśli chodzi o czas działania, mamy ustalone, że centrum będzie funkcjonowało tak długo, jak będzie potrzebne. Centrum pomocy humanitarnej jest miejscem krótkiego, pierwszego postoju uchodźców przekraczających granicę i międzynarodowym hubem, który przyjmuje dostawy pomocy humanitarnej. Następnie rozładunek trafia do segregacji, a w dalszej kolejności do transportu do Ukrainy. Każdej doby docierają do nas tysiące osób, głównie kobiety z dziećmi i osoby starsze. Byliśmy więc zmuszeni kosztem części magazynowej powiększyć bazę noclegową. Dziś zapewniamy już 1,6 tys. miejsc, ale należy dodać, że zapotrzebowanie nieustannie rośnie. 

Na jakim etapie „budowy” jesteście? 

Jesteśmy na etapie nieustającej walki z dostosowaniem tego miejsca do potrzeb uchodźców i ilości ludzi, którzy do nas docierają. To dosłownie tsunami osób w potrzebie. Dziś priorytetem jest więc to, żeby ulokować ich w każdych warunkach, kosztem nawet minimalnego komfortu, jaki na początku przedsięwzięcia założyliśmy. 

Kto wam pomaga w obsłudze dostaw z pomocą humanitarną? 

Oddelegowałem w tym celu zespół logistyków z Kazar. Posiłkujemy się fachowcami z różnych polskich firm, którzy pracują cały czas nad udoskonaleniem obiektu, a także pozyskaliśmy grupę operacyjną, która na miejscu zarządza dostawami. Mamy również bardzo duże wsparcie firm No Limit z Warszawy, partnerów z Przemyśla oraz hurtowni techniki grzewczej i sanitarnej Euroterm. Oczywiście wszyscy pracują charytatywnie.

Każdego dnia pojawiają się nowe wyzwania, nowe okoliczności, którym musimy stawić czoła. Wspiera nas w tej chwili duża grupa wolontariuszy, a pracownicy mojej firmy od wielu dni, bez wytchnienia, pracują w centrum. Kolejni natomiast zgłaszają chęć pomocy – to jedyny pozytywny aspekt w tych dramatycznych dniach. Świadomość, że możemy na siebie liczyć, że wszyscy mają pełne zrozumienie, jak bardzo ci ludzie potrzebują naszej pomocy, dodaje nam wszystkim energii do pracy. 

Jakiego dodatkowego wsparcia potrzebujecie w tej chwili?

Potrzebujemy kolejnych firm, które mogą się do nas dołączyć – transportowych, mających we flotach autokary, busy i kierowców. Wsparcie takich partnerów usprawni relokację potrzebujących. Poszukujemy placówek i organizacji, które mogą tych ludzi od nas przejąć. Możliwości, którymi dysponujemy w tej chwili, pozwalają nam na zapewnienie pierwszej pomocy, a więc uchodźcy muszą być od nas pilnie odbierani i przewożeni do docelowych, przygotowanych już wcześniej miejsc. Poszukujemy firm, fundacji, darczyńców prywatnych i rąk do pracy. Każdej doby trafiają tu tysiące osób potrzebujących. Jest to olbrzymie wyzwanie. W tej chwili poszukujemy wolontariuszy do segregowania darów z pomocy humanitarnej, są tego tony. Sprawna koordynacja wszystkich działań tu na miejscu i pilne przygotowywanie transportów do Ukrainy, ratuje dziś życie wszystkim walczącym o wolność. Robimy, co w naszej mocy, by ich nie zawieść. 

To miejsce nie było przystosowane do tego rodzaju przedsięwzięć, jak sobie poradziliście z przystosowaniem tak dużej powierzchni? 

Ta przestrzeń nadal nie spełnia wszystkich wymogów, ale dziś po prostu nie mamy wyjścia. Kosztem komfortu i kosztem przestrzeni magazynowych powiększyliśmy bazę noclegową z 600 do 1,6 tys. miejsc. Zorganizowaliśmy punkty pomocy doraźnej, gdzie ludzie mogą skorzystać ze wsparcia medycznego, zaopatrzyć się w środki higieniczne. Dysponujemy również bazą wsparcia dla dzieci. Ściany gipsowe – postawione w pierwszej fazie, by oddzielały część noclegową od magazynowej – obecnie musieliśmy zdemontować ze względu na ilość osób, które musieliśmy przyjąć. Zamontowaliśmy kontenery z sanitariatami, które podłączyliśmy do kanalizacji. Urządziliśmy specjalny food court, w którym dania gotują wolontariusze z Przemyśla, ale działa też profesjonalna organizacja wspierająca uchodźców Grand Central Kitchen. Gotują sami, ale w razie potrzeby zamawiają także posiłki u lokalnych restauratorów. Strefą magazynową zawiaduje No Limit, a koordynacją opieki nad uchodźcami firma eventowa Imagine Nation. Jej właściciel – Rafał Kupidura, wspiera nas od samego początku wraz z grupą swoich pracowników. Jego pomoc jest niezwykle ważna. Potrzebujemy więcej tak zaangażowanych osób i firm. 

Jak długo uchodźcy będą mogli zostać? 

To zależy od nich. Na pewno chcemy sami organizować im transport lub współpracować tylko ze sprawdzonymi partnerami, żeby uniknąć niebezpiecznych sytuacji. Zdarzało się, że nieuczciwi kierowcy po zawiezieniu uchodźców na miejsce, żądali zapłaty. To niedopuszczalne. Chcemy mieć nad tym kontrolę, dlatego organizujemy punkty rejestracyjne, gromadząc dane na temat kierowcy i osób, które przewożą. Myślimy już także o kolejnych etapach wsparcia dla uchodźców, w porozumieniu z samorządami zamierzamy zbudować bazę mieszkań i domów, w których Ukraińcy będą mogli zamieszkać na dłużej. Gdy nam się to uda, będziemy mieć pewność, że nasz łańcuch pomocowy jest kompletny. Zaopiekujemy się każdym – od momentu przekroczenia granicy aż do spokojnego snu w tymczasowym domu. 

Na pewno wielu wolontariuszy z innych krajów będzie się do was zgłaszać. Macie jakiś harmonogram dla nich? 

Oczywiście. Właśnie przygotowujemy grafik dla osób, którzy będą przyjeżdżać do nas z całej Europy, żeby zapewnić ciągłość obsługi strefy osobowej i zaplecza magazynowego w perspektywie co najmniej roku. Musimy mieć codziennie przynajmniej 200 osób, gdyż wsparcie wolontariuszy jest potrzebne 24 godziny na dobę. Na razie nie ma z tym problemu, ale wkrótce spodziewamy się ostudzenia zapału Polaków do pomagania. Wiadomo, że w pewnym momencie każde pospolite ruszenie słabnie, a w takich ośrodkach trzeba codziennie wykonywać ciężką pracę. Zgłaszają się już do nas ochotnicy z całej Europy. Chcemy ich zapraszać na tygodniowe lub dwutygodniowe turnusy pracy. Może nawet uda nam się stworzyć dla nich bank darmowych noclegów w hotelach na ten czas. 

Czy kierownicy tej rzeszy wolontariuszy też będą wolontariuszami? 

Jak najbardziej. Potrzebujemy także managerów. Na razie ich mamy, ale chcemy stworzyć specjalny system. Budujemy bazę firm, które – na przykład w ramach swojej polityki CSR – będą chciały oddelegować swoich specjalistów do pracy u nas. 

Warto chyba podkreślić, że tworząc ten projekt, ściśle współpracujecie z samorządem. 

Tak. Prezydent Przemyśla nie boi się kooperacji z biznesem. Jeżeli nasza współpraca dalej będzie się tak dobrze układała, staniemy się wzorcowym przykładem do naśladowania dla innych miast. Warto pamiętać, że w to centrum zaangażowały się nie tylko przemyskie firmy, ale też duże biznesy z całej Polski. 

Kazar np. ofiarował buty, prawda? 

Tak. Wysłaliśmy 750 par butów dla ukraińskich wojsk obrony terytorialnej. Tę akcję w większości sfinansowała grupa moich przyjaciół. Jesteśmy w stanie zorganizować znacznie większą ilość w cenie fabrycznej. Poszukujemy partnerów, którzy dołączą do tego zamówienia. Jednocześnie część moich pracowników jest zaangażowana także w inne inicjatywy wsparcia. Jest kilka osób na przejściach granicznych, inni zajmują się koordynacją food trucków z ciepłymi posiłkami, a jeszcze inni są w kontakcie z organizacjami, które przygotowują transporty z darami dla potrzebujących, zajmują się logistyką dostarczenia wspomnianych rzeczy do Przemyśla. Mój syn Karol, który na co dzień jest szefem dwóch dużych działów w Kazar, koordynuje pracę kolejnego centrum pomocy humanitarnej w Chełmie. Tamtejsze prace postępują bardzo szybko, już w najbliższych dniach będą przyjmować potrzebujących.

 

Atrakcyjne lokale w galeriach handlowych i centrach miast - zobacz oferty na PropertyStock.pl