Biuro prasowe uczelni poinformowało, że w poniedziałek otwarto system ciepłowniczy dla mieszkańców wsi Przybroda. Jest on zasilany z eksperymentalnej biogazowni, powstałej w 2019 r. w należącym do uniwersytetu Rolniczo-Sadowniczym Gospodarstwie Doświadczalnym Przybroda. Instalacja produkuje rocznie tyle ciepła, ile można uzyskać ze spalenia 800 ton węgla.

Kierownik Pracowni Ekoenergetyki Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu prof. dr hab. inż. Jacek Dach powiedział PAP, że doświadczalna instalacja, o mocy elektrycznej 499 kW i cieplnej 560 kW, obecnie produkuje ciepło dla 58 odbiorców, czyli jednej trzeciej mieszkańców miejscowości. Dodał, że docelowo biogazownia ma ogrzewać ponad 400 mieszkańców. "To jest bardzo ekologiczne ciepło, bo pochodzi ze spalania biogazu. Dzięki temu unikamy lokalnego smogu ze spalania węgla, czasem miernej jakości" - podkreślił.

"W biogazowni zostały zastosowane rozwiązania unikatowe w skali międzynarodowej, np. tzw. akcelerator biotechnologiczny, czyli specjalny hydrolizer, który w sposób znaczący, kilkunastokrotnie, przyspiesza wstępny proces fermentacji i rozkładu substratów" - zaznaczył naukowiec.

Prof. Dach podkreślił, że małe biogazownie o mocy do 499 kW to propozycja dla właścicieli gospodarstw rolnych, np. posiadających 200 krów i 150-250 ha upraw. "Oczywiście biogazownia może być zasilana wyłącznie biomasą roślinną, choć szczególnie potrzebne są one w gospodarstwach z hodowlą zwierzęcą" - podkreślił. Naukowiec dodał, że inwestycje biogazowe o mocy poniżej 500 kW albo produkujące do 1 mln m sześc. metanu na rok korzystają z tzw. szybkiej ścieżki administracyjnej i nie wymagają wydania decyzji środowiskowej, opracowania raportu oddziaływania na środowisko czy konsultacji społecznych. "One tak naprawdę nie wywołują jakiegoś negatywnego wpływu na otoczenie" - ocenił.

"Polska, z produkcją 100 mln ton obornika rocznie, jest największym wytwórcą tego nawozu w Unii Europejskiej i należy podkreślić, że każda pryzma obornika to jest swego rodzaju biogazownia. Dlatego, jeśli chcemy chronić rolnictwo przed opłatami za emisję gazów cieplarnianych, które w przyszłości chce wprowadzić KE, to właśnie odchody zwierzęce powinny być w pierwszej kolejności utylizowane w biogazowniach" - zaznaczył.

Instalacja w Przybrodzie została zbudowana przez poznańską firmę Dynamic Biogas. Uczelnia podpisała z przedsiębiorstwem umowę dzierżawy na okres 15 lat. Uniwersytet Przyrodniczy prowadzi nadzór technologiczny nad biogazownią, która obecnie należy do spółki celowej, a w przyszłości przejdzie na własność uczelni. Instalacja powstała dzięki wsparciu Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska w Poznaniu i została sfinansowana przez firmę leasingową.

Prof. Dach dodał, że w innej placówce uczelni, w Brodach Poznańskich, od przełomu maja i czerwca działa łącznie sześć eksperymentalnych mikrogazowni, każda o mocy 15 kW. Instalacje wybudowały trzy konsorcja, które biorą udział w konkursie "Innowacyjna biogazownia" zorganizowanym przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR).

Konkurs w całości finansuje NCBR, a Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu jako partner strategiczny udostępnił teren pod inwestycje, zapewnił niezbędne przyłącza energetyczne i wodne. "Monitorujemy przebieg tego konkursu, a uzyskane wyniki przekazujemy do NCBR, który na ich podstawie wybierze zwycięzcę" - wskazał prof. Dach.

Wyjaśnił, że 10 grudnia zakończy się pierwszy etap konkursu. "Na podstawie wyników tych eliminacji NCBR wybierze wykonawcę budowy biometanowni, czyli instalacji, która nie będzie ukierunkowana na produkcję energii elektrycznej, tylko niecałego 1 mln m sześc. biometanu rocznie" - powiedział. Dodał, że instalacja ma powstać do końca 2023 r. i będzie miała wielkość podobną do biogazowni w Przybrodzie. Zaznaczył, że zakład produkujący 1 mln m sześc. biometanu można traktować jak ekwiwalent instalacji o mocy 500 kW.

Prof. Dach poinformował, że autor wybranego rozwiązania otrzyma 25 mln zł na budowę instalacji, a wytwarzany w niej biometan będzie odbierany przez Polską Spółkę Gazownictwa. Do tej pory rywalizujące firmy dostały łącznie ponad 15 mln zł na stworzenie próbnych mikrogazowni.

"Testowane rozwiązania reprezentują całkowicie różne podejście do procesu fermentacji. Jako naukowiec jestem podekscytowany tym, że po zakończeniu pierwszego etapu, jako uniwersytet, będziemy prowadzili badania procesu fermentacji różnych odpadów i biomasy rolniczej, zachodzącej w zupełnie innej technologiach. Da nam to bardzo szeroki warsztat badawczy i otworzy szerokie pole do współpracy z różnymi firmami chcącymi badać różne aspekty procesu fermentacji" - zaznaczył.

Naukowiec ocenił, że budowa tego typu instalacji, po wdrożeniu opracowywanych technologii, może kosztować, w przypadku biogazowni produkującej energię elektryczną o mocy do 500 kW, od 12 do 14 mln zł. "W przypadku biometanowni koszt ten jest o kilka milionów złotych wyższy, dlatego że oczyszczanie biogazu do biometanu, czyli tzw. czyszczarki do biogazu, są znacznie droższe niż silniki kogeneracyjne do produkcji energii elektrycznej" - powiedział.

"Z kolei cena biometanu, zwłaszcza skroplonego do postaci bioLNG, może umożliwić uzyskanie znacznie wyższych przychodów niż ze sprzedaży elektryczności i ciepła" - podkreślił prof. Dach.

Naukowiec poinformował, że obecnie w Polsce działa 140 biogazowni rolniczych, podczas gdy w Niemczech funkcjonuje około 9 tys. tego typu zakładów. "Średnia wielkość instalacji działających w Niemczech to niecałe 400 kW" - powiedział.

Atrakcyjne lokale w galeriach handlowych i centrach miast - zobacz oferty na PropertyStock.pl