"Podejrzany stawił się na wezwanie prokuratorów i złożył obszerne wyjaśnienia. Nie informujemy o ich treści" - powiedziała PAP rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga prok. Renata Mazur. "Nie udzielamy żadnych informacji na temat tych wyjaśnień, ani tego, czy zgłaszał czy nie jakieś wnioski dowodowe" - dodała.
"Prokurator chciał przesłuchać podejrzanego w trybie pilnym - po wezwaniu telefonicznym, ale obrońca nie wyraził na to zgody i zażądał wezwania w trybie zwykłym - kodeksowym - z siedmiodniowym uprzedzeniem na piśmie o terminie czynności. W środę na wezwanie prokuratora podejrzany stawił się" - wyjaśniła rzecznik.

W ostatnim czasie Falenta wypowiadał się w mediach, że już jakiś czas temu miał ostrzegać służby specjalne - ABW i CBA - przed podsłuchami. Wezwanie w środę Falenty do prokuratury związane było m.in. z tymi wypowiedziami. "Złożę dokładne zeznania, którym funkcjonariuszom i jakie informacje przekazywałem rok temu i wtedy niech ci panowie jeszcze raz się wypowiedzą na ten temat" - mówił w środę rano Falenta w TVN24. ABW i CBA kategorycznie zaprzeczyły wypowiedziom Falenty.

Z dotychczasowych ustaleń prokuratury wynika, że od lipca 2013 r. podsłuchano kilkadziesiąt osób z kręgu polityki, biznesu oraz byłych i obecnych funkcjonariuszy publicznych. Część nielegalnie podsłuchanych rozmów została opisana w tygodniku "Wprost". Prokuratura w końcu czerwca postawiła zarzuty czterem osobom: biznesmenom Markowi Falencie i Krzysztofowi Rybce oraz Łukaszowi N. i Konradowi L. - pracownikom restauracji, w których dokonywano podsłuchów.

W końcu sierpnia prokuratura informowała, że zgromadzony materiał dowodowy, w tym wyjaśnienia podejrzanych w sprawie, nie dał podstaw do przyjęcia, iż nielegalne rejestrowanie rozmów odbywało się w innych miejscach niż dwie warszawskie restauracje - "Sowa i Przyjaciele" oraz "Amber Room". Falenta nie przyznał się do tych zarzutów i zapewnia, że jest niewinny. "Gazeta Wyborcza" pisała, że Falenta miał kupić nagrania od kelnerów i przekazać je za czyimś pośrednictwem tygodnikowi "Wprost", w czym miał mu pomagać Rybka.

W pierwszej połowie lipca sąd w całości uchylił postanowienie o 1 mln zł poręczenia majątkowego, zakazie opuszczania kraju i dozorze policyjnym, jakie prokuratura nałożyła na Falentę.

Praska prokuratura okręgowa w związku z treścią ujawnionych nagrań prowadzi jeszcze jedno śledztwo. Dotyczy ono ujawnionej treści nielegalnie podsłuchanej rozmowy b. ministra transportu Sławomira Nowaka i b. wiceministra finansów Andrzeja Parafianowicza. Wszczęto je w sprawie przekroczenia uprawnień przez b. wiceministra finansów poprzez podjęcie niezgodnych z prawem działań w celu udaremnienia kontroli skarbowej w firmie żony Nowaka.

Inna warszawska prokuratura - Prokuratura Okręgowa w Warszawie od końca lipca prowadzi natomiast śledztwo dotyczące domniemanego "przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych: prezesa Rady Ministrów, ministra spraw wewnętrznych i prezesa Narodowego Banku Polskiego, polegającego na naruszeniu niezależności NBP poprzez zawarcie w lipcu 2013 r. przez prezesa Rady Ministrów z prezesem NBP nieformalnego porozumienia, za pośrednictwem ministra spraw wewnętrznych, na mocy którego, w zamian za odwołanie z funkcji ministra finansów oraz wprowadzenie regulacji prawnych zmniejszających rolę Rady Polityki Pieniężnej, prezes NBP miałby się zobowiązać do finansowania w przyszłości deficytu budżetowego poprzez wykupywanie obligacji przez NBP". W tym śledztwie zeznawali już szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz oraz szef NBP Marek Belka.

Najciekawsze biura, biurowce, powierzchnie coworkingowe oraz biura serwisowane na sprzedaż lub do wynajęcia. Zobacz oferty na PropertyStock.pl