• Zgodnie z szacunkami Komisji Europejskiej, Europejski Zielony Ład w perspektywie do 2030 r. ma przynieść ok. 2,5 mln nowych miejsc pracy w całej UE.
  • Dotychczas nie udało się wypracować uniwersalnej definicji zielonych miejsc pracy, co utrudnia prognozowanie zapotrzebowania na zielone zawody i kompetencje.
  • W przedsiębiorstwach pojawiają się nowe zawody, takie jak m.in.: menadżerowie ESG, specjaliści ds. dekarbonizacji, czy liderzy zielonej transformacji. Popyt na te zawody będzie rósł.

 Zrównoważona gospodarka generuje popyt na zielone miejsca pracy. W skali europejskiej transformacja energetyczna przyniesie miliony nowych miejsc pracy.

– Zgodnie z szacunkami Komisji Europejskiej, Europejski Zielony Ład w perspektywie do 2030 r. ma przynieść ok. 2,5 mln nowych miejsc pracy w całej UE. Najwięcej oczywiście w sektorze energetycznym – prawie 2 mln posad w segmencie OZE. Jeśli chodzi o Polskę, to Polityka Energetyczna Polski do 2040 r. zakłada powstanie ok. 300 tys. miejsc pracy w związku z rozwojem zielonej energetyki – wylicza Łukasz Arendt, prof. Uniwersytetu Łódzkiego.

W 2020 r. w Polsce pracowało 16,4 mln ludzi, z czego około 6,4 mln osób zajmowało zielone miejsca pracy bezpośrednio lub pośrednio powiązane z zieloną transformacją.

Stanowi to nie lada wyzwanie zarówno dla pracowników, jak i przedsiębiorców.

- Nie ma wątpliwości, że bez wsparcia środków publicznych, w tym środków Unii Europejskiej, zielona transformacja kompetencyjna w Polsce będzie następowała w tempie niewystarczającym dla utrzymania pozycji konkurencyjnej polskiej gospodarki w skali międzynarodowej – uważa Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan.

Co to jest zielone miejsce pracy?

Jak czytamy w raporcie Konfederacji Lewiatan „Zielone kompetencje i miejsca pracy w Polsce w perspektywie 2030 roku”, dotychczas nie udało się wypracować uniwersalnej definicji zielonych miejsc pracy, co utrudnia prognozowanie zapotrzebowania na zielone zawody i kompetencje.

Według Międzynarodowej Organizacji Pracy zielone miejsca pracy to te, które przyczyniają się do zachowania lub przywrócenia stanu środowiska, niezależnie od tego, czy występują w tradycyjnych czy nowych rozwijających się zielonych sektorach. Zielone miejsca pracy wpływają pozytywnie na zwiększanie efektywności energetycznej i surowcowej, ograniczanie emisji gazów cieplarnianych, minimalizację odpadów i zanieczyszczeń, ochronę i odtwarzanie ekosystemów oraz wspieranie adaptacji do skutków zmian klimatu.

- Jest to jednak tak szeroka definicja, że właściwie wiele aktualnych miejsc pracy uznać za zielone – przyznaje Łukasz Arendt. 

Zielone kompetencje mają charakter horyzontalny 

Podobnie jest z zielonymi kompetencjami. - Nie ulega wątpliwości, że coraz więcej zawodów wymaga posiadania zielonych kompetencji - poczynając od zielonej świadomości czy zielonych postaw i zachowań, kończąc na konkretnych zielonych umiejętnościach zawodowych – tłumaczy Roksana Kozłowska, koordynatorka Rady ds. Zielonej Transformacji Konfederacji Lewiatan.

Zatem zielone kompetencje mają zazwyczaj charakter horyzontalny, czyli mogą być wykorzystane w wielu branżach i stanowiskach, niezależnie od tego, czy dokładnie wpisują się w definicję zielonego miejsca pracy.

 - Obejmują dość szeroki katalog: od wiedzy do zachowań. Na przykład gaszenie światła w biurze za każdym razem, gdy się idzie nawet na pięciominutową przerwę jest przejawem zielonego zachowania i świadomości, która również będzie wpływała na stan zielonej gospodarki – wyjaśnia Łukasz Arendt.

Ile mamy zielonych miejsc pracy w Polsce?

 W 2020 r. w Polsce pracowało 16,4 mln ludzi, z czego około 6,4 mln osób zajmowało zielone miejsca pracy bezpośrednio lub pośrednio powiązane z zieloną transformacją.

– W następnych latach, uwzględniając to, że mimo wszystko prognozujemy wzrost zatrudnienia, liczba tych stanowisk będzie się rosła, ponieważ będzie się zwiększał udział poszczególnych grup zawodowych związanych z zieloną transformacją w zatrudnieniu ogółem – tłumaczy Łukasz Arendt.

W przedsiębiorstwach rodzą się nowe zawody: menadżerowie ESG, specjaliści ds. dekarbonizacji, specjaliści ds. transformacji energetycznej, czy liderzy zielonej transformacji. Popyt na nie będzie stopniowo rósł.

Ekspert dodaje, że zgodnie z przedstawionymi prognozami dla polskiego rynku pracy opartymi na Klasyfikacji Zawodów i Specjalności, w perspektywie 2030 r. relatywnie dużego wzrostu popytu na pracowników zajmujących zielone miejsca pracy należy oczekiwać w tych grupach zawodów, w których wymagane są wysokie kwalifikacje, czyli kadry menadżerskiej, specjalistów i techników. To m.in.: inżynierowie inżynierii środowiska, audytorzy ekologiczni, specjaliści ochrony środowiska, technicy urządzeń i systemów energii odnawialnej.

- Oznacza to, że zapotrzebowanie na osoby wykonujące proste prace raczej będzie malało. Również w grupach zawodów, gdzie wymaga się średniego poziomu kwalifikacji widoczne są znaczące wzrosty zapotrzebowania na pracowników. Tu należy wymienić m.in.: monterów elektroników, elektromechaników, monterów urządzeń energii odnawialnej, kierowców samochodów dostawczych - wylicza Łukasz Arendt.

Nowe zawody na zielonym horyzoncie

Jednocześnie w przedsiębiorstwach pojawiają się również nowe zawody - m.in.: menadżerowie ESG, specjaliści ds. dekarbonizacji, inżynierowie napędów elektrycznych i wodorowych, specjaliści ds. transformacji energetycznej, czy liderzy zielonej transformacji. Popyt na te zawody będzie również stopniowo rósł.

Zdaniem ekspertów Konfederacji Lewiatan, na polskim rynku pracy mamy do czynienia z deficytem zielonych kompetencji. Osób, które spełniają w pełni wymagania pracodawców jest niewiele. Nie jest to tylko wina edukacji szkolnej, ale też pozaszkolnej realizowanej przez kursy czy szkolenia, często organizowane i finansowane przez pracodawców.

- Pamiętajmy, że dopóki konkretne miejsca pracy nie zostaną stworzone, nie do końca wiadomo jakich kompetencji wymagać od pracowników, co znaczy, że trudno  zaprojektować jakikolwiek system kształcenia odpowiadający na tę potrzebę – podsumowuje Łukasz Arendt, prof. Uniwersytetu Łódzkiego.