Prof. Iveta Radicova, premier Słowacji w latach 2010-2012, wyróżniła trzy obszary konfliktowe dla UE:

- Są to: sytuacja makroekonomiczna i odczucie, że nie przekłada się na wyższą jakość życia wielu Europejczyków. Mamy problem z demokracją. Bo choć widoczne jest poparcie dla niej, zarazem widoczne jest rozczarowanie, jak ta demokracja wygląda. W końcu mamy "lukę" w podejściu do wolności i sprawiedliwości. Wciąż mamy zagrożenia ubóstwem, niektóre grupy są marginalizowane – zaznaczyła była premier.

Jej zdaniem Unia Europejska musi zmierzyć się z trzema głównymi wyzwaniami. – Pierwsze to zmiany klimatyczne, drugie - problemy demograficzne (zniszczyliśmy solidarność międzypokoleniową), trzecie wyzwanie to rewolucja cyfrowa. Mamy tu zarówno plusy jak i minusy. Fake newsy, wojna cyfrowa. Nie możemy się zagubić w informacjach – ostrzegała Radicova.

Według Luki Jahiera, przewodniczącego Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, jesteśmy w trakcie eksperymentu, który nie jest niczym nowym w historii Europy.

- Takim eksperymentem było kiedyś powstanie banków czy industrializacja. W czasach obecnych to, co napędza zmiany, to tempo i potrzeba samych zmian. Niestety nie potrafimy być zadowoleni z naszych osiągnięć. Osiągnięcia UE z poprzednich dekad to osiągnięcia, która bardzo nam się przydadzą. Powinniśmy je wykorzystywać – zaznaczył Jahier.

Zdaniem Jadwigi Emilewicz część elit nie rozumie, dlaczego mamy do czynienia np. z ruchem żółtych kamizelek czy też podobnymi ruchami we Włoszech i Hiszpanii.

- Musimy spełnić warunki, które spowodują, że nadal będziemy liderem na świecie. UE nadal powinna być liderem rewolucji przemysłowej. Powinna być bezpieczna w zakresie wyzwań geopolitycznych. Unia powinna być także prospołeczna i obywatelska, walcząca z wykluczeniami. Jeśli będziemy konkurować wewnętrznie, nie skorzystamy na tym – uważa minister.

Także sekretarz stanu ds. europejskich z polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Konrad Szymański uważa, że sytuacja Unii jest szczególna.

– Widoczna jest zapaść zaufania opinii publicznej wobec UE. To nie dotyczy Polski, ale dotknie nas, gdziekolwiek się zdarzy. Musimy myśleć o reformie, nie tylko polityki, ale ustrojowej. Perspektywa reformy traktatowej jest gdzieś w tyle. Ale zanim to zrobimy, musimy rozwiązać problemy tu i teraz. Nie możemy twierdzić, że ich nie ma – przekonywał polityk.

Więcej na WNP.pl