Jak podał w poniedziałek Główny Urząd statystyczny, w lutym produkcja przemysłowa wzrosła o 7,4 proc., a budowlano-montażowa zanotowała wzrost o 31,4 proc.

Zdaniem Przasnyskiego "wyniki przemysłu nieco rozczarowały, tym bardziej, że punkt odniesienia z lutego 2017 r. był dość niski, wówczas bowiem produkcja przemysłowa zwiększyła się o zaledwie 1,1 proc.".

Podkreślił jednak, że nadal można mówić o kontynuacji "pozytywnej tendencji, trwającej od września 2016 r.". "W przypadku budownictwa jej dynamika osiągnęła poziom porównywalny z okresem boomu z lat 2010-2011 r., a w przypadku przemysłu dorównuje okresowi dobrej koniunktury z 2010 r., gdy produkcja rosła w tempie od 10 do 14,5 proc." - zauważył.

Analityk zwrócił uwagę, że "w tamtym okresie również mieliśmy do czynienia ze wzrostem PKB rzędu 4,8-5,3 proc., który uległ niespodziewanemu załamaniu w latach 2012-2013". "Obecna faza dobrej koniunktury ma szanse utrzymać się znacznie dłużej, choć należy się liczyć z lekkim wyhamowaniem dynamiki wzrostu, na co wskazują choćby prognozy ekonomistów Narodowego Banku Polskiego" - dodał.

Jako czynniki podtrzymujące ożywienie, Przasnyski wskazał silny popyt krajowy i zagraniczny oraz perspektywę inwestycyjnego przyspieszenia. "Po stronie ograniczeń trzeba dostrzec moce wytwórcze i bariery związane z sytuacją na rynku pracy, a także ryzyko wynikające z ewentualnej wojny handlowej i nasilenia się działań protekcjonistycznych, mogących zaburzyć globalną wymianę towarową i zachwiać koniunkturą" - wskazał.

Przypomniał, że "do tej pory większą aktywność inwestycyjną wykazywały firmy o znaczącym udziale produkcji eksportowej, więc zawirowania w otoczeniu mogą być odczuwalne w rodzimej gospodarce".

"Warto odnotować utrzymującą się od dłuższego czasu dysproporcję między umiarkowanie optymistycznymi sygnałami płynącymi z obserwacji wskaźników takich jak choćby PMI, ostatnio nawet sugerujących pogorszenie się koniunktury, a wciąż bardzo dobrymi danymi dotyczącymi realnych mierników aktywności gospodarczej, w tym między innymi właśnie produkcji przemysłowej i budowlano-montażowej" - ocenił.

Zdaniem analityka słabsze nastroje przedsiębiorców mogą przestrzegać przed nadmiernym optymizmem w kwestii wzrostu inwestycji prywatnych. "O ile dość prawdopodobne jest zwiększanie nakładów przynoszących szybkie efekty, zwiększające bieżące zdolności produkcyjne, na przykład poprzez zakup maszyn i dodawanie pojedynczych stanowisk pracy, to można mieć wątpliwości, co do rozpoczynania w obecnej fazie koniunktury przedsięwzięć o większej skali i bardziej długofalowych, takich jak budowa nowych zakładów czy linii produkcyjnych" - podsumował.

Biura do wynajęcia. Zobacz oferty na PropertyStock.pl